"Do you have to, make me feel like There's nothing left of me?"
Nie radziła sobie.
Nie radziła sobie z życiem, ze sobą, z depresją. Czuła, że przychodzi ten krytyczny moment kiedy znów zacznie sięgać po niebezpieczne środki. Do dziś czasem przyciskała drobną jasną plamkę na nadgarstku. Czuła się winna i czuła się wolna. W jakiś chory sposób sprawiało jej to satysfakcję. Chciała zrobić w tym miejscu tatuaż. Ukryć przed ciekawskim wzrokiem swoją tajemnicę.
Znów nadeszła jesień i chyba znów nadchodziła depresja. Czuła się podle. Z każdym dniem było gorzej. Nie mogła już na siebie patrzeć. Nienawidziła w sobie wszystkiego. Nie umiała sobie poradzić z tymi uczuciami. Tak bardzo pragnęła być kimś innym. Zatraciła już wszelkie wartości w dążeniu do swoich celów. Choroba z każdym dniem wykańczała ją nie tylko fizycznie ale i psychicznie. Od pewnego czasu nawiedzały ją myśli o wizycie u psychiatry, ale przecież chyba nie było aż tak źle. A może nie chciała się do tego przyznawać? Nie czuła się dobrze. Już od dawna czuła się źle psychicznie. Tak strasznie chciała się zmienić a nic nie pomagało. Już nawet przestała się zwierzać najbliższym. Nie chciała by uznali, że ma obsesję. A chyba jednak już miała. Nic innego się nie liczyło. Pragnęła tylko tego jednego. Nie umiała myśleć o niczym innym. Starała się, dbała o siebie i nic. Ciągle było tylko gorzej. Nie mogła i nie chciała się z tym pogodzić. Musiała znaleźć kogoś kto się nią zajmie i poprowadzi ją ku lepszemu. Pogodziła się z tym, że musi uzbroić się w dużo cierpliwości ale nie miała z kim iść dalej. Bała się tego co musi zrobić ale innego wyjścia nie miała. Kiedyś i tak musi zrobić krok do przodu...
"You can take everything I have
You can break everything I am
Like I'm made of glass
Like I'm made of paper"
Czy to wszystko jest jeszcze warte jakiejś walki?
Nie radziła sobie z życiem, ze sobą, z depresją. Czuła, że przychodzi ten krytyczny moment kiedy znów zacznie sięgać po niebezpieczne środki. Do dziś czasem przyciskała drobną jasną plamkę na nadgarstku. Czuła się winna i czuła się wolna. W jakiś chory sposób sprawiało jej to satysfakcję. Chciała zrobić w tym miejscu tatuaż. Ukryć przed ciekawskim wzrokiem swoją tajemnicę.
Znów nadeszła jesień i chyba znów nadchodziła depresja. Czuła się podle. Z każdym dniem było gorzej. Nie mogła już na siebie patrzeć. Nienawidziła w sobie wszystkiego. Nie umiała sobie poradzić z tymi uczuciami. Tak bardzo pragnęła być kimś innym. Zatraciła już wszelkie wartości w dążeniu do swoich celów. Choroba z każdym dniem wykańczała ją nie tylko fizycznie ale i psychicznie. Od pewnego czasu nawiedzały ją myśli o wizycie u psychiatry, ale przecież chyba nie było aż tak źle. A może nie chciała się do tego przyznawać? Nie czuła się dobrze. Już od dawna czuła się źle psychicznie. Tak strasznie chciała się zmienić a nic nie pomagało. Już nawet przestała się zwierzać najbliższym. Nie chciała by uznali, że ma obsesję. A chyba jednak już miała. Nic innego się nie liczyło. Pragnęła tylko tego jednego. Nie umiała myśleć o niczym innym. Starała się, dbała o siebie i nic. Ciągle było tylko gorzej. Nie mogła i nie chciała się z tym pogodzić. Musiała znaleźć kogoś kto się nią zajmie i poprowadzi ją ku lepszemu. Pogodziła się z tym, że musi uzbroić się w dużo cierpliwości ale nie miała z kim iść dalej. Bała się tego co musi zrobić ale innego wyjścia nie miała. Kiedyś i tak musi zrobić krok do przodu...
"You can take everything I have
You can break everything I am
Like I'm made of glass
Like I'm made of paper"
Czy to wszystko jest jeszcze warte jakiejś walki?