"It's just 10% luck..."
Leżała na ogrodzie i jak często w taką pogodę się opalała. Nie miała
nic lepszego do roboty i była mocno skołowana. Ktoś jej kiedyś
powiedział, że istnieje przyjaźń damsko-męska. Wyśmiała to, ale po
jakimś czasie sama się o tym przekonała. Uwierzyła, że można naprawdę.
Choć nie zawsze było słodko i różowo to miała przyjaciela. I teraz też
zaproponowała przyjaźń, bo wiedziała, że nie może dać mu nic ponad to.
Nie mogła i nawet nie chciała. Za krótko się znali. Ale nie chciała. A
ten kto jej powiedział, że istnieje przyjaźń damsko-męska powiedział
też, że nawet jeśli on pozna inną dziewczynę to nadal zostanie jej
przyjacielem i nic się w tych kontaktach nie zmieni. Rozmyślała nad tym
długo i uparcie, bo znów zaczęła w to wątpić. Ona poznała go jakieś dwa
tygodnie temu. A w zeszłym tygodniu napisał jej, że poznał inną fajną
dziewczynę i od tego czasu jakoś tak omijał ją szerokim łukiem.
Wiedziała-podświadomie była tego pewna, że gdyby się lepiej poznali to
byłby w stanie awansować na jej najlepszego kumpla. "Ale sam postanowił
to zniszczyć!" pomyślała z goryczą i usiadła na kocu. Podświadomie
zaczęła się bawić kolczykiem w pępku. Tak mu się cholernie podobał jak
byli nad jeziorem. "Ehhhh..." jęknęła i dźwignęła się na nogi.
Postanowiła wsiąść zimny prysznic. "To mnie jakoś otrzeźwi" pomyślała i
weszła do domu. W chłodnym cieniu czuła jak jej skóra jest gorąca. Pod
palcami wyczuwała gorącą stal kolczyka. Znów złapała się na tym jak się
nim bawi. Miała go ledwie pół roku a już tak bardzo do niego przywykła.
Na myśl, że mogła go już nie mieć zadrżała. W tak głupi sposób mogła się
pozbyć upragnionej ozdoby. Odegnała od siebie tę myśl. Włączyła radio i przystanęła. Postanowiła posłuchać swojej ulubionej płyty. Włączyła ją i
trafiła losowo na piosenkę z filmu "Titanic". Śpiewała ją jakaś
dziewczyna. To była polska wersja. Lubiła ten utwór. Zanuciła cicho
refren i pogłosiła radio. Wzięła szybki prysznic i postanowiła poszperać
w kuchni za czymś do jedzenia. Szalenie zgłodniała od tego leżenia na
słońcu. Utwory leciały, jeden za drugim. Wiele z nich znała na pamięć i
nuciła razem z płytą. Szykowała sobie kanapki gdy nagle usłyszała
pierwsze takty "Kołysanki" Sumptuastic. Zesztywniała. Odwróciła się i
rzuciła się do radia. Szybko przełączyła ten utwór. Z ulgą padła na
krzesło i ukryła twarz w dłoniach. Nie wiedziała czy chodziło o
wydarzenia związane z jej daleką przeszłością czy z wydarzeniem sprzed
kilkunastu dni. Mimo wszystko wolała to szybko wyrzucić z pamięci. "Sam
mówił, że nie lubi się wpierdalać na trzeciego a teraz proponuje to mi"
pomyślała z przekąsem i pokręciła głową. Nie chciała żeby ich kontakt
zerwał się tak bezsensownie ale widać tak miało być. "Już nieraz mnie to
dotknęło" uświadomiła sobie i westchnęła. Wiedziała, że jeśli nadal
będzie biernie stać a z nim nie pogada to utraci to co już zbudowała...
"To tylko 10% szczęścia..."
"To tylko 10% szczęścia..."