"Nie raz przychodzi taki moment, gdy potrzeba się wypłakać..."
Siedziała po północy na audycji Speedy'ego. Jak zazwyczaj późną nocą
miała złe myśli. Chciała złapać kluczyki i jechać na cmentarz. Tam miała
spokój. Wielokrotnie żal gnał ją w tamte strony. Umiała stać tam w
ciszy przez godzinę i płakać. Miała smutne myśli. Mimo niezwykle udanego
dnia gnębił ją jakiś żal. Trawiła ją wysoka gorączka. Miała nadzieję,
że to już mija ale znów wróciło. Czuła żar na skórze. Siedziała w
cienkiej koszulce i szortach a ciało miała rozpalone. Opalone lekko na
złotawy kolor nogi oparła o kant biurka. Twarz wtuliła w ramię i
wdychała intensywny zapach swojego perfumu. Francuska Extasia unosiła
się w powietrzu wraz z każdym jej ruchem. Błyszczące włosy spływały z
jej nagich ramion kaskadą. Przyćmione światło lampy za jej plecami
nadawało im miedzianego połysku. Ze łzami w oczach wpatrywała się w
starą fotografię wyświetloną na ekranie laptopa. W blasku latarni za
oknem widziała padający deszcz. Samotna łza spłynęła jej po pliczku.
Otarła ją wierzchem dłoni. W ciemnym pokoju była wreszcie sobą. Gdy
wczoraj rozmawiali o wpływie czasu na życie zrozumiała jaka to ważna
kwestia. Zawsze ceniła czas ale nigdy nie przywiązywała do niego wagi.
Rozumiała jego zdanie ale miała również swoje, którego mu nie zdradziła.
"Czas nie leczy ran, on po prostu przyzwyczaja nas do bólu." Czasem tak
właśnie myślała. I wielokrotnie była przekonana, że ma rację. Zostają
może nie rany ale blizny. Te nieuchwytne ślady na duszy, które każdy z
nas nosi w sobie. Miała ich kilka. Znała swoje słabe strony. Zaczęła
rozmyślać o tym co jej mówił na temat pamięci. Nie zaprzeczała-nie
zapomniała ale odłożyła do swojego "Pudełka" jak mu to wyjaśniła. Czuła
się dzięki temu trochę jakby silniejsza i pewniejsza. Stawiała
mocniejsze kroki niż kiedyś. Powoli znów zaczynała robić wrażenie. Znała
moc swoich bękitnoszarych oczu. Pod zasłoną długich rzęs były oazą
spokoju. Ceniła sobie tę zaletę. I widziała, że mimo lat niepewności
dawny blask pozostał. Dojrzał wraz z nią. W oczach miała odbicie
szczerej i szlachetnej duszy. Okazywała ją tym którzy naprawdę umieli
patrzeć. A on umiał. Z ciekawością zastanawiała się ile z jej oczu tak
naprawdę wyczytał. Czy dostrzegł na ich szarym dnie morze cierpienia czy
raczej nadzieję na ocalenie? Błagała księżyc o wybawienie z otchłani
żalu, w której pogrążyło się jej serce. Zasłuchana w utwór "Heaven"
wystukała na klawiaturze hasło do bloga i zaczęła pisać...