Czasem niczego nie można się nauczyć...
Wiedziała, że ma rację. Była tego pewna. Wystarczyła niecała doba aby
się o tym przekonać. Już nie rozmawiali. Odrzuciła w sobie wszystkie
jego twierdzenia o przyjaźni i pomocy. Zamknęła dostęp do tych chwil.
Obiecała sobie unikać konfrontacji tak długo jak to tylko możliwe.
Wahała się ale chciała jutro tam jechać. Miał być w pracy. Opadła
bezsilnie na oparcie krzesła i zacisnęła dłonie na brzegu biurka.
Pojedyncza łza spłynęła jej po policzku. Z wściekłością otarła ją
rękawem. Nie chciała o tym myśleć. Nie mogła. Zabroniła sobie dopuścić
takie myśli. Postanowiła pozostać poza jego zasięgiem. Tak
prawdopodobnie było najłatwiej. Miała ochotę skasować wszystkie dowody
ich znajomości ale nie umiała. To było zbyt świeże. Nawet jej nocne opo
wydawało się w świetle dnia zupełnie inne. Pisała o nim. Teraz już nie
potrafiła. Chciała tylko żeby wiedział co o tym myśli. A myślała, że to
już i tak bez sensu. Wiedziała to i napisała mu tak. Nie odpowiedział.
Była pewna, że to już koniec. Postanowiła zrobić tylko jeszcze jedną
rzecz. Usiadła przy laptopie, otwarła gadu i zaczęła pisać...
Miałam rację, że masz o tym pomyśleć. Byłam pewna, że to dla Ciebie strata czasu. Nie mogło to dłużej trwać. Wczorajsze opo było pewnie ostatnim, które napisałam w takim klimacie i z Twoją pomocą. Niech Ci się ułoży lepiej niż mnie. Nie myśl już o tym. Nie przejmuj się mną. Mam już coraz mniej czasu. I Ty wiesz... Muszę zniknąć żeby było wam łatwiej. Powodzenia...
Miałam rację, że masz o tym pomyśleć. Byłam pewna, że to dla Ciebie strata czasu. Nie mogło to dłużej trwać. Wczorajsze opo było pewnie ostatnim, które napisałam w takim klimacie i z Twoją pomocą. Niech Ci się ułoży lepiej niż mnie. Nie myśl już o tym. Nie przejmuj się mną. Mam już coraz mniej czasu. I Ty wiesz... Muszę zniknąć żeby było wam łatwiej. Powodzenia...