Bo czasem ucieczka jest najlepszą formą obrony...

Stała oparta o ladę i bawiła się nerwowo długopisem. Głupio wpatrywała się w skrawek kapusty dryfujący w sosie. Nie miała nic lepszego do roboty poza rozmyślaniem. Właśnie była na etapie wyrzucania sobie własnej bezdennej głupoty. Nie umiała racjonalnie wyjaśnić swojego zachowania w stosunku do Speedy'ego. Najchętniej cofnęłaby czas i puknęła się mocno w głowę nim coś powiedziała. "Kretynka ze mnie! Co on teraz sobie myśli?!" Nawet wolała tego nie wiedzieć. Był dla niej taki miły ostatnio gdy podrzucił ją na autobus. A ona wyskakuje mu z takimi głupotami. Telefon wyrwał ją z zamyślenia. Odrzuciła długopis, szybko wyciągnęła kapustę z sosu i odebrała. Kątem oka dostrzegła, że wrócił. Niby postanowiła go nie unikać, ale w duchu dziękowała za to zamówienie. Chociaż na chwilę mogła się oddalić a potem Go z tym wyprawić. Było jej dziwnie trudno opanować rumieniec gdy wchodził. Odwróciła wzrok i rzuciła tylko przelotnie "Zabierzesz to?" Skinął głową. Wpisała na listę i odeszła od lady. Gdy zeszła mu z oczu zaczęła się stanowczo uspokajać. Odliczała wstecz od stu by zająć myśli czymś innym. Resztę robiła odruchem a gdy nie była pewna to pytała A. jak akurat był w pobliżu. Lubiła go i nie wyczuwała od niego ani nuty wrogości. Był dla niej uprzejmy i miły. Nie to co K... Ona miała ochotę ją zabić. Sama nie była pewna czemu. K. nabrała jakichś uprzedzeń. Na początku zachowywała chociaż pozory. Teraz już nawet tego nie było. Ostentacyjnie okazywała jej swoją niechęć. Powody mogły być tylko dwa-albo znienawidziła ją od samego początku albo to był skutek rosnącej zażyłości ze Speedym. Ten drugi powód wydawał się niestety bardziej realny i już. Starała się nie rzucać w oczy i schodzić jej z drogi ale dziś K potrafiła idealnie wytknąć jej każde drobne niedociągnięcie. Wkurzało ją to ale słowem się nie odzywała. Wiedziała, że jest nowa i tylko tak może zachować pozycję. "Na walki przyjdzie jeszcze czas. Wtedy pokażę pazury." mówiła sobie w duchu i dalej robiła swoje. Jednak to co było później osłabiło jej cierpliwość. K cały dzień jawnie okazywała jej jak ją wkurza. Czuła się z tym podle i nieswojo. Była spięta i niespokojna. A do tego ta idiotyczna wpadka ze Speedym. Chciało jej się wyć... Podczas sprzątania zapomniała o odłożeniu sztućców na miejsce. K świetnie jej to wypomniała. I w tym momencie tama zaczęła pękać... Zrobiła to, zamiotła i uciekła do toalety się przebrać. Wyprosiła u A żeby mogła już wyjść. Zgodził się. Zduszonym głosem rzuciła tylko cześć, odwróciła się i wybiegła. Wiedziała, że nikt jej nie zatrzyma. Nawet by chyba nie chciała, bo jak miała to wszystko wytłumaczyć? Po kilku krokach zaczęła płakać. Biegła dalej zapłakana aż do przystanku. Tam usiadła i doprowadziła się do względnego porządku. "Jak dobrze, że uciekłam" Pomyślała z ulgą ocierając łzy. Wdychała łapczywie świeże, nocne powietrze. Jej skołatane nerwy pomału dochodziły do siebie. Znała ten ból. Już kilka razy zdarzyło jej się coś podobnego. Przeżywała nawet gorsze rzeczy... "Jutro!" pomyślała "Jutro rano do niego napiszę i przeproszę go za ten głupi wybryk." Gdy dotarła do domu byłą już prawie całkiem spokojna. I na jej cholerne nieszczęście akurat gdy otwierała furtkę w słuchawkach rozległy się pierwsze nuty "O nic nie pytaj". Stanęła jak wryta. Nie była zdolna do żadnego ruchu. Łzy znów napłynęły jej do oczu. Oparła się o płot. Brakowało jej siły na cokolwiek. Już i tak wiedziała, że nockę ma zarwaną. W tym momencie pragnęła tylko zabrać samochód i jechać na cmentarz, ale wiedziała, że w takim stanie nie da rady prowadzić. Nie chciała się nad sobą użalać ale nie widziała innego wyjścia. Bolała ją dusza i sumienie. Rozum odmówił współpracy. Trawił ją bezgraniczny żal. "Dlaczego?" jęknęła "Czemu ja?! Co znów zrobiłam źle?" pytała żałośnie nieba. Nie liczyła, że jej problemy same się rozwiążą. "Trzeba złapać byka za rogi" Zebrała się w sobie. "Jutro rano" postanowiła z siłą...

8.00
Zasiadła do komputera i pisała...

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
Przepraszam M. Przepraszam Cię... To było głupie i nieodpowiedzialne. Powinnam dziesięć razy pomyśleć nim coś powiem. Zapewne już nie chcesz mnie znać. Wybacz... Tylko o to proszę. Będąc dla Ciebie nikim ośmieliłam się na taki krok... Obiecuję nie będzie już ze mną problemów. Tylko nie mów o tym nikomu. Proszę...

Biś

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

"...a teraz ucisz serce swe..."

Popularne posty z tego bloga

"Wdzięczność jest najpiękniejszą formą szczęścia: należy zarówno do jego przyczyn jak i skutków."

Ostatni raz...

"It's just 10% luck..."