"Maybe you shouldn't Kiss 'n' tell..."
Nie rozumiała nic. Nie ogarniała totalnie idei tej sprawy. Miała
szczere wątpliwości co do jego szczerości. Po tylu latach wyskoczył jej z
tekstem, że ma wyrzuty sumienia i że powinni się spotkać. A bynajmniej,
że on czuje taką potrzebę. To było na jego "liście spraw do
załatwienia"... To czego zawsze się obawiała. Że on wróci. Zyła w
świecie bezpiecznej iluzji wierząc ślepo, że to nie ma prawa się
wydarzyć. Miała ludzi, którzy dawali jej poczucie bezpieczeństwa na tyle
na ile potrafili. Ale gdy była sama zawsze pakowała się w kłopoty.
Miotała się w tym zamkniętym świecie ułudy i fałszywych nadziei. Żyła
fałszywym poczuciem spokoju. Trwała zawieszona w próżni podświadomie
czekając na taki właśnie moment. To był zapalnik. Wystarczyło żeby
odzyskać poczucie realizmu i puknąć się w głowę. Była w pełni świadoma
tego co zaraz mu powie i już kreatywnie spoglądała w przyszłość. Znała
swoje możliwości i wiedziała co dalej z tym zrobić. "To nie może się
ciągnąć w nieskończoność!" powiedziała sobie twardo. Była głupia tyle
lat. Znała wartość swojego aktualnego szczęścia i za żadne skarby świata
nie chciała aby ktokolwiek jej teraz to zepsuł. Była szalenie wrażliwa
na tym punkcie i nie dałaby nigdy skrzywdzić ani siebie ani swojego
chłopaka przez obcego mu człowieka, którego nienawidził z całego serca
za to co jej uczynił. Tyle razy płakała w jego ramionach. Jeszcze tego
sylwestra pamiętał jak dziś. Jeden telefon a tak wyprowadził ją z
równowagi. Był wtedy obok błyskawicznie. Tulił ją w ramionach i szeptał
do ucha. Dbał o jej kruchy "domek z kart" jak nigdy nikt. Znał cenę ich
szczęścia. I był gotów ją płacić całe życie byle tylko być przy niej.
Była mu za to wdzięczna i kochała go jak nigdy nikogo. Ale wiedziała, że
przeszłość musi się kiedyś urwać aby on nie musiał tego oglądać. Aby
nie widział jak ją to niszczy i trawi od środka. Jeszcze niewiele
rozumiała ale widziała lepiej i ostrzej motyw. Boleśnie zrozumiała co
nimi kierowało. "Nie pozwolę mu! Nigdy!" postanowiła ostro pisząc te
drastyczne słowa. Miała łzy w oczach. Przyznawała się do sekretów
przeszłości przed sobą. Nie chciała żeby coś jej potem było. Znała już
te momenty i znała sposób. Ale wiedziała jedno... Że tym razem antidotum
w postaci łez i ukochanego nie pomoże... Bo nie mogła mu tego wyznać...
Nie niszcz mnie już.
Daj mi spokój.
Odejdź...
Zniknij..
Raz na zawsze!
Nie niszcz mnie już.
Daj mi spokój.
Odejdź...
Zniknij..
Raz na zawsze!