"...tworząc w tłumie kontrast, jak na czerni biel..."
Znów zajęła się rozpieszczaniem swoich zmysłów muzycznych. Powkurzała
ludzi na gadu i uznała, że musi się jakoś odprężyć. Jak zawsze wpadła
na ulubiony serwer muzyczny i zaczęła przeglądać jego zasoby. Jak zawsze
znalazła coś zupełnie odjechanego w czym zakochała się od pierwszego
słowa. Już taką miała naturę. Piosenka musiała jej się spodobać od razu,
bo inaczej nie było opcji. Wsłuchując się w słowa utworu była
zachwycona. Już dawno nie słyszała czegoś tak szczerego. Myślała o wielu
rzeczach. W piątek miała iść na miasto z dziewczynami z kursu
studenckiego. Miała nadzieje, że dobrze się zabawią mimo, że niewiele
poza kursem je łączyło. Były na innych kierunkach i w innych grupach.
Generalnie zapowiadało się nieźle :) Z Pam już umówiła się na wizytę w
salonie piercingu. Ona chciała sobie zrobić industriala a Pam tragusa.
To je łączyło-miłość do kolczyków i tatuaży. Generalnie były do siebie
podobne z charakteru. Mimo wszystko nie ufała już nowo poznanym osobom
od pierwszego dnia. Ale nie o tym chciała myśleć. Miała ostatnio kilka
sporych problemów. Wiedziała, że wszystko się dobrze skończy, bo zawsze
tak było. Nagle przypomniała sobie o fajnym utworze Kasi Klich.
Odszukała go w sieci i zaczęła słuchać. "Calvados" kojarzył jej się z
książką, którą niedawno czytała. Była mocno roztargniona i nie potrafiła
skupić się na jednej rzeczy. Dziś nic totalnie jej nie szło... Jakoś
Tak było "cierpko". Męczył ją codzienny dojazd na uczelnię i ciągła
praca. Na domiar złego nawet w weekend nie miała się zbytnio gdzie
podziać, bo ciągle siedziała w pracy. Niedawno znów przewiało jej tę
nieszczęsną łopatkę. Nie mogła spać na tym boku, bo tak ją to bolało.
Kolejne kilka miesięcy udręki... Ale już jakiś czas temu zrozumiała, że skoro
w pracy haruje jak dziki pies za marne grosze to nie może na tym godnie
wychodzić. Nie narzekała często, bo lubiła tą pracę. Mimo iż nie
starczało jej na nic z wypłaty to łaziła tam ciągle. Zawsze cieszyła ją
perspektywa, że spotka ludzi z którymi tak lubi przebywać. Robiła czasem
po dwanaście godzin ale to jej nie przeszkadzało, bo robiła w nocy. W
dzień odsypiała ale nie czuła jakiegoś szczególnego wyczerpania.
Przywykła. Był czas gdy pracowała całe tygodnie na rano i weekend na
noc. Najpierw ją to trochę męczyło, ale po dwóch razach przestało.
Niektórzy podziwiali, niektórzy krytykowali jej ambicję i zapał do
pracy. Jednak miała to wszystko gdzieś, bo znała swoją wartość. Żadna
praca nie hańbi-czyż nie tak się właśnie mówiło? Ona sama była z siebie
dostatecznie zadowolona. Najbliższe kilka weekendów też miała stać.
Ludzie ją tam lubili. Była tam jak najbardziej na miejscu. Wiedziała, że
jej przyszły zawód łączy się z kontaktem z ludźmi dlatego musiała się
uczyć wzbudzać szacunek i zaufanie. Marzyła, żeby otworzyć kompleksowy
gabinet. Poszła na studia dietetyczne. Później marzyła, żeby skończyć
kosmetologię, zrobić profesjonalny kurs piercingu, robienia tipsów oraz
zdobienia paznokci. A potem chciała otworzyć gabinet kosmetyczny z
poradnią dietetyczną, studiem piercingu oraz robieniem tipsów.
Wiedziała, że to duże przedsięwzięcie ale wierzyła, że może dać radę.
Chciała zatrudnić do pomocy wiele osób. Miała plany na przyszłość i
postanowiła sobie twardo, że wykorzysta swoje możliwości na maksa żeby
osiągnąć to co sobie założyła. I postanowiła jedno, że nie pozwoli
nikomu ingerować w jej wielki plan. Jeśli ktoś będzie chciał jej
przeszkodzić to go odstawi na bok. Z dużym bólem postanowiła, że
dotyczyć to będzie również jej chłopaka. Za trzy lata postanowiła
znaleźć dobrze płatną pracę i się wyprowadzić. Chciała żyć na własny
rachunek i działać tak jak tylko mogła. "Będzie mega trudno pokonać
przeciwności ale dam radę!" postanowiła sobie z uśmiechem. Doświadczenie
w pracy z ludźmi już zdobywała. I wiedziała, że to jej się przyda.
Wyłączyła komputer i poszła założyć swoją firmową koszulkę, bo dziś też
czuła zew...