"I musisz o tym wiedzieć..."
Była zdezorientowana gdy zobaczyła małą ikonkę mrugającej kopertki po
wejściu na gadu. Nad ikonką było jego przezwisko. Czuła pod skórą
strach i obawiała się tego co jej odpisał. Chwila zawahania odebrała jej
tą codzienną odwagę i animusz. Mimo iż była sama nerwowo rozejrzała się
wokół i zacisnęła dłoń na blacie stołu. Koperta mrugała. Złowieszczo?
Czy może przyjaźnie? Nie wiedziała. "Nie dowiesz się jak nie
przeczytasz." pomyślała i z zamkniętymi oczami kliknęła na wiadomość. W
tej samej chwili zaczęła się piosenka Afromental - Radio song. Z dziwną
nadzieją pomyślała "To jakby przeznaczenie." Otwarła oczy i zaczęła
czytać. Z każdym słowem robiło jej się coraz zimniej. Pojedyncze słowa z
tej wiadomości dźwięczały jej w głowie. Skończyła czytać i opadła na
oparcie krzesła. Chwilę siedziała bez ruchu po czym roześmiała się
głośno i z ulgą. Dostała ataku kaszlu aż łzy pojawiły się w jej oczach.
Łzy radości? A może przypadkiem... Nieważne. Cieszyła się, że tak
wyszło. Może nie było to takie zakończenie jakiego oczekiwała ale było
podobne. Czuła się jakby co najmniej ją przytulił. Tylko to wystarczyło.
Nie była pewna jak to potoczy się dalej ale wiedziała, że nie będzie
gorzej, bo miała odwagę wyrazić skruchę. Nieczęsto jej się to zdarzało.
Raczej zawsze kryła się z tym wszystkim co ją bolało i zachowywała
obojętność lub drwiła z takich spraw. Mimo, że często takie zachowanie
kłóciło się z jej przekonaniami. Tym razem jednak nie potrzebowała
zachęty aby wyznać swój żal. Siedząc wpatrywała się w ostatnie zdanie
tej wiadomości "przepraszam miłość przesłoniła mi świat". Na jej twarzy
widniał lekki uśmiech. Uśmiech z samego dna serca. Czuła się szczęśliwa,
że tak się potoczyło. Nie musiała ranić i zabijać uczuć jak było w
innym przypadku. Teraz o tym pomyślała. "Dawno i nieprawda" wymruczała
nadal uśmiechając się na myśl o tym jak się obejmują. Miała tylko
nadzieje, że zabrał tamtą nad jezioro. Tam było tak pięknie. Z
rozmarzeniem wspomniała tamte krótkie chwile. Wiedziała, że pomoc
nadeszła z zewnątrz. Coś co ją złamało w głupim trwaniu przy żalu i
wiedziała, była więcej niż pewna, że to wpływ otoczenia na jej wnętrze
podziałał jak zapalnik. Cieszyła się, że nie musiała tego nosić dłużej w
sobie. Teraz czuła tą delikatną radość z szczęścia innej osoby. Wybuch
był. Jednak tym razem nie była to destrukcyjna bomba pełna zła i urazy
lecz piękne, kolorowe fajerwerki radości. Nie była do końca pewna jak to
wytłumaczyć. Wiedziała tylko co mu odpowie. Była święcie przekonana, że
on musi wiedzieć, że jest teraz szczęśliwa. Puściła sobie
najpiękniejszy utwór na pianino i słuchała z wzrokiem wbitym w pewną
szczególną fotografię. Było to jej zdjęcie znad morza. Zrobione dawno.
Rozmazane i niewyraźne. Stała na nim tyłem i wpatrywała się w niebo.
Szczególny urok tej fotografii działał na nią kojąco. Myślała co dalej
powinna zrobić żeby było tak jak wcześniej. Wiedziała, że ich kontakt
będzie ograniczony przez ich partnerów. Jednak była na tyle rozsądna, że
doskonale to rozumiała i doceniała. "Ale czasem można skoczyć na piwo"
mruknęła do siebie i zaczęła do niego pisać. W tym samym momencie
zadzwoniła jej komórka. Spojrzała na wyświetlacz i z radością
odnotowała, że dzwonił jej chłopak. Odebrała i ratonęła w rozmowie na
kolejne pół godziny...