Bo czasem... (cz. 3)
Wstała rano z zamiarem zjedzenia śniadania i
powrotu do łóżka, gdyż pogoda była podła. Lało. Na wieczór była umówiona
z przyjaciółką, ale to spotkanie wydawało jej się tak odległe, że tylko
ziewnęła i zapomniała o nim.
Wracając do łóżka z kanapką i szklanką soku, kątem oka dostrzegła czerwony błysk na biurku. Odwróciła głowę w tamta stronę. To malutka dioda w jej telefonie pulsowała miarowo. „No tak. Znów rozładowana bateria. Ale po cóż mam cię ładować skoro milczysz?!” pomyślała z przekąsem. Odłożyła kanapkę i sok na stolik przy łóżku. Podeszła do szuflady i wygrzebała ładowarkę. Zabrała z biurka telefon. Miała Sony Ericssona T630. Jego stan był nawet niezły jak na dwuletni model. Był lekko podrapany z tyłu i z boków obłaziła farba, ale poza tym się spełniał. Z westchnieniem podłączyła go do ładowarki. Telefon mrugnął i pokazał komunikat o ładowaniu. Już miała go odłożyć, gdy dostrzegła w lewym górnym rogu malutką, żółtą kopertę. „Wiadomość??” pomyślała. „Pewnie sieciowa”. Odblokowała telefon i zmarszczyła nos. Numer nadawcy nie był jej znany. Nie wahała się. Wcisnęła „Tak” i odczytała wiadomość. Zamarła. Odruchowo spojrzała na datę i godzinę. Z poprzedniego wieczora! Ponownie odczytała wiadomość. Na wyświetlaczu widniały dwa słowa:
Wracając do łóżka z kanapką i szklanką soku, kątem oka dostrzegła czerwony błysk na biurku. Odwróciła głowę w tamta stronę. To malutka dioda w jej telefonie pulsowała miarowo. „No tak. Znów rozładowana bateria. Ale po cóż mam cię ładować skoro milczysz?!” pomyślała z przekąsem. Odłożyła kanapkę i sok na stolik przy łóżku. Podeszła do szuflady i wygrzebała ładowarkę. Zabrała z biurka telefon. Miała Sony Ericssona T630. Jego stan był nawet niezły jak na dwuletni model. Był lekko podrapany z tyłu i z boków obłaziła farba, ale poza tym się spełniał. Z westchnieniem podłączyła go do ładowarki. Telefon mrugnął i pokazał komunikat o ładowaniu. Już miała go odłożyć, gdy dostrzegła w lewym górnym rogu malutką, żółtą kopertę. „Wiadomość??” pomyślała. „Pewnie sieciowa”. Odblokowała telefon i zmarszczyła nos. Numer nadawcy nie był jej znany. Nie wahała się. Wcisnęła „Tak” i odczytała wiadomość. Zamarła. Odruchowo spojrzała na datę i godzinę. Z poprzedniego wieczora! Ponownie odczytała wiadomość. Na wyświetlaczu widniały dwa słowa:
„Jesteś śliczna”.
Bez namysłu odpisała:
„Kim jesteś?!”
Wysłała
wiadomość i położyła się na plecach. Jej myśli biegły jak oszalałe. W
głowie rodziły się coraz to nowsze pytania bez odpowiedzi i fantazje. Po
chwili nadeszła odpowiedź. Nie oczekiwała jej tak szybko. Złapała
telefon i przeczytała:
„Przy Tobie jestem nikim, bo ty jesteś najpiękniejsza księżniczko.”
Była
kompletnie zaintrygowana i ogłupiała. Nie wiedziała, co myśleć.
Postanowiła odpisać nie wiedząc, co z tego wyjdzie. Napisała:
„Och nie wygłupiaj się. Powiedz kim jesteś i nie pisz takich bzdur.”
Długo
czekała na odpowiedź. Nie mogła się na niczym skupić. Ciągle myślała,
kto to jest. Nie wiedziała. Nie znała nikogo, kto mógłby jej tak
napisać. Wreszcie zadzwoniła do przyjaciółki żeby odwołać ich spotkanie,
bo nie zanosiło się na poprawę pogody. Przy okazji opowiedziała jej o
dziwnej wiadomości...
CDN...