Bo czasem...
Siedziała smutna na łóżku. Nie chciała słuchać. Była zła na siebie, ale
bardziej smutna. Nie myślała o niczym... Nie chciała. A może nie mogła.
Kiedy ktoś do niej podchodził twardo odwracała wzrok i wbijała
niewidzące spojrzenie w okno. Łzy kapały na jej zaciśnięte w bólu
dłonie... Gdy ktoś zaczynał mówić o nim rzucała mu mordercze spojrzenie i
zdawkowo mówiła: "Spadaj stąd..." Nie chciała więcej o nim słyszeć. Za
to co jej zrobił. Mimo, że tak bardzo go kochała... Subtelnymi aluzjami
dał jej do zrozumienia, że mu się znudziła. Zupełny brak zainteresowania
jej blogiem, komórka milczy całymi dniami, a na fotce?? Niepisana
zasada zawsze wskazuje, że jeśli masz partnera lub choćby sympatię to
jej konto jest zawsze numer I w twoich znajomych. Do tej pory tak
było... A teraz jakaś inna zajęła jej miejsce... A co z ich wspólnymi
zdjęciami?? Zwyczajnie je usunął... Jak gdyby były to nic nieznaczące
śmieci. Niby przez rok było tak pięknie... Wystarczyło, że wyjechał na
dwutygodniowy obóz... I wszystko nieodwracalnie się zmieniło... Nigdy już
jej serce nie będzie biło tak mocno i gorąco... Jej serce przestało bić
z chwilą gdy to zobaczyła... Widząc co nadchodzi zwyczajnie się
rozpłakała. Była sama w domu. Jej gorące łzy przepływały przez palce i
skapywały na klawiaturę. Jeszcze rano napisała do niego sms'a o tej
samej treści co zawsze... A teraz czuła na policzkach gorące łzy...
Chciała coś napisać... Cokolwiek... Ale nie wiedziała od czego zacząć...
Wolała nie pisać wcale, bo wiedziała, że gdy jej palce dotkną
klawiatury zasypie go gradem wyrzutów. Postanowiła milczeć. Twardo i uparcie. Nie odzywać się dopóki on tego nie zrobi. Już w chwilę po
podjęciu tej decyzji stwierdziła, że to błąd, ale nawet nie miała siły
myśleć o odwołaniu obietnicy. Rzuciła w komputer mokrą od łez chusteczką
i odeszła nawet go nie wyłączając. Nie czuła w tym momencie nic...
Rzuciła się na łóżko i przepłakała kolejne trzy godziny... Wreszcie się
pozbierała i poszła do łazienki... Niechętnie spojrzała w lustro i
przemyła twarz zimną wodą. Wzdychając ciężko poszła wyłączyć kompa.
Nagle usłyszała swoją komórkę. "SMS!" pomyślała błyskawicznie i ruszyła
po telefon. Okazało się, że to od koleżanki. Cisnęła telefonem w kąt i
ze łzami w oczach ruszyła do kompa. Wyłączyła swoje gadu ostatni raz
rzucając okiem na jego opis... Nie wiedziała co on ma oznaczać ale
czuła, że to nie do niej... Już miała wyłączyć kompa gdy jakoś
bezwiednie zaczęła przeglądać ich wspólne zdjęcia z poprzedniego
weekendu. Czuła łzy zbierające jej się pod powiekami. Zamknęła je i ze
złością wyłączyła komputer. Była wściekła i bezdennie smutna. Nie
wiedziała jak to wytłumaczyć. Czekała tylko na jakikolwiek sygnał... Ale
nic. Siedziała na łóżku i płakała cicho trzymając jego zdjęcie w
dłoniach... Tak bardzo bolało ją serce... I nadal boli...