Bo czasem... (cz.2)

Kolejny dzień jej bezdennego życia... Wczoraj wieczorem przez przypadek wpadła na niego na gadu. Nie miała ochoty gadać. Była smutna i zła. Ale co miała zrobić. Porozmawiali chwilę i już zdążyła się z nim pokłócić. Gwałtownie wstała i poszła do swojego pokoju. Rzuciła się na łóżko, wzięła książkę i zaczęła czytać. Nawet nie miała na to zbytniej ochoty. Przeczytała kilka stron i odłożyła książkę zniechęcona. Położyła głowę na poduszce. Leżała tak może z godzinę. Wzdychając głośno wzięła piżamę i poszła się umyć. Gdy weszła do pokoju oparła się pokusie żeby zobaczyć czy przypadkiem nie dostała SMS’a. Nie mogła wytrzymać. Wreszcie wzięła komórkę do ręki. Chwila wahania i przekonała się, że jest nikomu niepotrzebna... Poczuła smutek. Zgasiła światło i weszła pod kołdrę. Zapaliła lampkę przy łóżku i znów zaczęła czytać. Nie minęło pięć minut, gdy oczy zaszły jej łzami. Zaczęła myśleć, co dalej z nimi. Przecież dla niej to nie mogło się tak zwyczajnie zakończyć! Nie chciała tego wcale. Musiała mu o tym napisać. Złapała telefon i szybko napisała do niego krótkiego SMS’a. Po chwili napisała kolejnego. Płacząc, napisała do niego chyba z 5 wiadomości. Wreszcie jej odpowiedział. Uspokoił jej skołowane serce jednym SMS’em. Ani chwili się nie zawahała. Wiedziała, że powinna mi uwierzyć. I uwierzyła. Zasnęła spokojniejsza z nadzieją na lepszy dzień.
Obudziła się rano z potwornym bólem głowy. „To przez ten wczorajszy płacz” pomyślała i opadła na poduszkę. Przymknęła oczy z nadzieją na dalszy sen. Nie przyszedł... Na dworze padało. Miała chłód w pokoju, bo spała z otwartym oknem. „I tak to się kończy” stwierdziła i wstała zamknąć okno. Ziewnęła szeroko i ruszyła leniwie do łazienki. Weszła i popatrzyła w lustro. Potargane włosy, zaspane oczy i szeroka czarna koszulka. „Hmmm trzeba się ogarnąć” stwierdziła głośno i przeczesała palcami włosy. „No cóż to za wiele nie pomogło” powiedziała do swojego odbicia w lustrze i postanowiła wziąć prysznic. Wyszła z łazienki po 30 minutach gotowa do wypadu na miasto. Ciemne dżinsy, biała bluza, czarne adidasy i czapka-jej znak firmowy. Poszła do kuchni nieomal spadając ze schodów. „Badziewie” mruknęła. „No jasne! Znów zrobić zakupy” powiedziała zirytowanym głosem. W duszy jednak się ucieszył na tę myśl, bo co innego miała do roboty.
Wróciła po godzinie. Włączyła radio i zaczęła nucić piosenkę. W sumie była spokojna. Nie było się czego obawiać. Dziś nic jej nie zaniepokoiło.
Po gruntowny wysprzątaniu kuchni włączyła kompa i zaczęła robić nowe grafiki na bloga. Zrobiła dwie i znudziła się tym. Wstawiła je jako nagłówki na blog. Doszła do wniosku, że musi zmienić wszystko na inne kolory, ale kompletnie nie miała pojęcia jak to zrobić. Znała trochę HTML’a ale kompletnie zielona była z CSS’a. A z takowym miała do czynienia. Uważnie czytając cały kod odkryła kolory elementów i zaczęła eksperyment. W sumie poszło jej bardzo dobrze jak na pierwszą próbę. Była niezmiernie zadowolona z efektów. W dobrym nastroju wyłączyła komputer i snuła się resztę dnia po domu. Jakoś nic nie chciało jej się robić. Dziś obyło się bez kłótni. Jakiś cichy dzień. Ale była z tego zadowolona. Nie musiała się przynajmniej wkurzać.
„Nareszcie wieczór” pomyślała przelotnie kładąc się na łóżku. Nie zarejestrowała jednak cichego brzęku swojego telefonu...


CDN...

Popularne posty z tego bloga

"Wdzięczność jest najpiękniejszą formą szczęścia: należy zarówno do jego przyczyn jak i skutków."

Ostatni raz...

"It's just 10% luck..."